Bohaterowi Trokiel ppor. Władysławowi Mickiewicz - Tadeusz Nowak       Odwiedzono stronę: 196924

r. Imieniny :

Home Trokielanie Artykuły Wiersze Archiwum Kontakt

Armia Krajowa w Trokielach
Warunki społeczno polityczne do powstania AK

 

Trokiele mała miejscowość leżąca na skrzyżowaniu dróg Lida – Werenowo i Bastuny – Geraniony. Pierwsze wzmianki o tej miejscowości pochodzą z XV wieku, gdzie znajdował się tu już Kościół Katolicki i duży majątek ziemski. Majątkiem tym władali wówczas Jezuici, którym Trokiele przekazał Stefan Batory.

Mapa -Umiejscowienie Trokiel na mapie.

W owym okresie ziemia należała do szlachty, a chłopi w ramach odrabiania pańszczyzny ją uprawiali. Szlachta w tych okolicach była pochodzenia polskiego z domieszką krwi litewskiej. Chłopi natomiast uważali się za „tutejszych”, byli Katolikami i czuli się z tego względu Polakami. Nastąpił I-szy rozbiór i Trokiele zostały włączone do Rosji.

W czasie powstań narodowych, a zwłaszcza Kościuszkowskiego i Styczniowego mieszkańcy Trokiel opowiadali się po stronie powstańców, za co byli prześladowani i wysyłani na Sybir. Majątek ziemski w Trokielach został przejęty przez władze carskie i przekazany w ręce emerytowanego rosyjskiego generała. Taka sytuacja trwała ponad sto lat, aż do czasu, gdy do Trokiel wkroczyło Wojsko Polskie dowodzone przez generała Lucjana Żeligowskiego. Bolszewicy wycofując się z Trokiel w 1920 r. spalili pałac w majątku. Trokiele powróciły do macierzy i po ustaleniu podziału administracyjnego kraju, znalazły się w gminie Lipniszki pow. Lida woj. Nowogródek. Mieszkańcy byli zadowoleni z takiego przydziału Trokiel do gminy Lipniszki, bo to znana miejscowość z tego, że tam pod koniec XIX wieku Józef Piłsudski drukował „Robotnika”, był to organ PPS, pierwsze nielegalne pismo polskie po upadku Powstania Styczniowego.

Zdjęcie 1 . Kościół w Trokielach

Na wniosek Naczelnika Państwa Polskiego, Józefa Piłsudskiego, Rząd Rzeczypospolitej skonfiskował większość majątków ziemskich, które nieprawnie posiadali przedstawiciele carscy. Dotyczyło to również majątku w Trokielach. W czasie parcelacji w pierwszej kolejności przydzielono działki po 20 hektarów ziemi, wszystkim żołnierzom zwalnianym z wojska, którzy brali udział w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 r.

Zdjęcie 2 . Cudowny obraz w trokielskim kościele

 W Trokielach takie działki otrzymały rodziny m.in. Czeczota, Ziembłowskiego, Żukowskiego, Narkuna, Nowika, Majewskiego i in. Cześć ziemi z majątku otrzymały wsie: Dajnowa, Papaszany, Ejtuny, Mariampol, Rogiele, Mikjańce i Dojlidki. Resztki pozostałej ziemi z parcelacji zostały wystawione do sprzedaży. Cena ziemi w Trokielach była pięć razy tańsza niż w Polsce Centralnej. Z tego względu znaleźli się chętni zakupu tej ziemi mieszkańcy z województwa łódzkiego. W zależności od posiadanych zasobów pieniężnych, nabywali ziemię od 2 do 25 hektarów. Ziemie te były zwykle IV klasy, porośnięte krzakami i lasem. Ziemie kupili m.in. następujące rodziny: Pietrusiewiczów, Nowaków, Wściubiaków, Horyniów, Chałaczkiewiczów, Pietrzyków. Merków, Jakubczaków, Sipiatowskich, Łukaszewiczów, Murawców, Tokarskich, Sobańców, Szlengierów, Danielskich i inni.

Zdjęcie 3 .Gminna rada w Lipniszkach.
 (trzeci od lewej w drugim rzędzie z wąsami Józef Pietrusiewicz).

Co zastali w Trokielach nowi przybysze z Polski Centralnej i rezerwiści z armii Piłsudskiego? Wszystkie chaty były drewniane, przeważnie jednoizbowe, kryte słomą. Trafiały się jeszcze „kurne chaty” z paleniskiem na środku izby. Gospodarstwa były małe 5 – 7 hektarów, gdzie można było jeszcze spotkać sochę, drewniane brony i wóz z drewnianymi osiami. W czasie żniw powszechnie używano sierpa i do młócenia cepów. Całe lato wszyscy mieszkańcy chodzili boso w ubraniu uszytym ręcznie z materiału utkanego przez gospodynie. W gospodarstwach uprawiali głównie żyto, ziemniaki, owies, len i grykę. Większość kobiet i ponad połowa dorosłych mężczyzn nie umiała czytać ani pisać. Mój dziadek Józef Pietrusiewicz ,opowiadał mi takie zdarzenie, że po przyjeździe do Trokiel rozmawiał na targu z miejscowym rolnikiem, który nie mógł wyjść z podziwu, jak to się dzieje, że to co wypowiadają usta żywe i przynależne człowiekowi, może był utrwalone za pomocą maleńkich znaków na płaskim głuchym papierze. Trudno było mu pojąć, że maleńkie znaki to litery, a wszystkie razem odpowiednio uporządkowane tworzą alfabet, którego uczą w szkole.

Zdjęcie 4 .  Autor na rękach matki. przed zabudowaniami gospodarczymi dziadka J. Pietrusiewicza (widoczne zabudowania stoją do dziś).

Nowi przybysze do Trokiel, którzy kupili lub otrzymali kawałek ziemi, reprezentowali nieco wyższy poziom cywilizacyjnego rozwoju. Początki jednak były bardzo trudne, bo były niskie ceny produktów rolnych a wysokie przemysłowych. Nędza na wsi była powszechna, cukru nikt nie kupował, nawet sól była unikatem, gospodynie kilka razy gotowały ziemniaki w tej samej osolonej wodzie, domy nie opalane w zimie, dzieci bose siedziały na piecu. Nie korzystano z usług lekarskich, nie kupowano leków, zdrowie i życie rodziny powierzały Opatrzności Bożej.

Zdjęcie 5 . Józef  Pietrusiewicz z najmłodszymi córkami (od lewej stoją: Monika, Jadwiga i Aleksandra).

W takich warunkach trudno było utrzymać higienę, usilnie walczono z ludzkimi pasożytami, ale bez większego skutku, rozmnażały się one w zastraszającym tempie. Pamiętam jak nauczyciel w szkole maszynką wycinał nad czołem uczniom „bruzdę” we włosach jako znak wszawicy. W lecie w domach utrapieniem dla domowników były muchy. Część czasu mieszkańcy przeznaczali na „iskanie” (zabijanie wszy we włosach) i zwalczanie much.

Początkowo stosunki międzyludzkie można by  określić jako chłodne, między tubylcami a nowymi mieszkańcami Trokiel. Tubylcy nowych nazywali „Mazurami” a nowi tubylców „Ciubarykami. Z upływem lat te różnice się zacierały i już w połowie lat trzydziestych ubiegłego wieku te różnice były już prawie niewidoczne. Na to złożyło się wiele przyczyn, dzięki którym w Trokielach przed wybuchem II wojny światowej było społeczeństwo jednolite i zdecydowanie polskie.

Zdjęcie 6 .  Publiczna Szkoła Powszechna w Trokielach rok 1936.

Do tych przyczyn integrujących społeczeństwo polskie w Trokielach należy m.in. zaliczyć:

  1. Utworzenie wiejskiej  szkoły powszechnej, do której obowiązkowo musiały uczęszczać wszystkie dzieci.
  2. Działalność Kościoła Katolickiego, którego wyznawcami byli wszyscy mieszkańcy.
  3. Założenie ochotniczej straży pożarnej, która skupiała znaczną część młodzieży, organizują zabawy, przedstawienia i różne zawody.
  4. Powołanie do życia „Kasy Stefczyka”, która wspomagała potrzebujących na zasadach kasy koleżeńskiej.
  5. Powstanie wielu rodzin mieszanych, poprzez zawieranie małżeństw między „Mazurami” a „Ciubarykami”.
  6. Wspólne obchodzenie uroczystości państwowych ( 3 maja, 11 listopada) organizowanych przez osadników wojskowych.
  7. Otwarcie sklepu spółdzielczego „Społem” i poczty.

Jednak największą moc cementującą społeczeństwo Trokiel wywarło wkroczenie 18 września 1939 r. Armii Czerwonej i wprowadzenie nowego „sowieckiego” porządku. Mimo tego, że na kresach ludność wiejska żyła biednie, wsie były przeludnione, prymitywna gospodarka i zacofanie kulturalne, to antypolska propaganda głoszona przez „nową władzę radziecką” nie znalazła poparcia ze strony mieszkańców Trokiel. Wojsko sowieckie, które szczyciło się tym, że wyzwoliło ludność z ucisku „polskich panów” w niczym nie przypominało regularnych żołnierzy, byli oni nędznie odziani, bez stopni wojskowych i wielu z nich broń nosiło na sznurku. W każdym domu szukali „panów”, którzy ich zdaniem mogli być ukryci w szufladzie, za piecem, w workach ze zbożem. Chwalili się wielkimi osiągnięciami gospodarczymi w ZSRR, wysoką kulturą i dostatnim życiem chłopów

w Kołchozach. Mój dziadek Pietrusiewicz ocenił tych przedstawicieli „nowych władz” tak, że mają talent rzeźnika, moralność alfonsa i maniery grabarza. W Trokielach nikt „wyzwolicieli” – jak się sami określali, nie oczekiwał ani nie witał. Jedynie na chacie zamieszkałej przez Żyda MOWSZE (w Trokielach było kilka rodzin żydowskich) została wywieszona czerwona flaga. Najstarszy syn tego Żyda został komendantem milicji. Utworzono również w Trokielach Sielsowiet[1], którego pracownicy rozpoczęli działalność od „rozkułaczenia” (odbierania inwentarza, zboża) Stefanowicza, który uchodził za bogatego gospodarza. Wszyscy rolnicy otrzymali z Sielsowietu nakazy dostarczenia dużych kontyngentów zboża, mięsa, mleka, owoców. Wszystkim dorosłym mieszkańcom Trokiel (kobietom również) przydzielono normy wyrębu drzew w lesie, który rósł w okolicach Rzymosławia oddalonego od nas ok. 30 km. Wszędzie wprowadzano jako obowiązkowy język rosyjski. Do istniejącej szkoły sprowadzono ruskich nauczycieli, na czele z dyrektorem Sawoniem.

Wszystko to co przypominało Polskę (szyldy, książki, odznaki, napisy) natychmiast konfiskowano i niszczono. Przed wojną w Trokielach mieliśmy sklep, a nie mieliśmy „władzy”, posterunku policji i gminy, a teraz otrzymaliśmy na miejscu „władze”, a najbliższy sklep w Wojtowiczach oddalonych od Trokiel o 6 km. W sklepie tym można było kupić w ograniczonych ilościach zapałki, sól, naftę i wodę kwiatową. Bliżsi mieszkańcy sklepu czasami „dostali” (kupili) kawałek mydła, soloną rybę i olej. Cukier, bieliznę i obuwie przemycano nielegalnie z Litwy, ale było tego towaru mało i był bardzo drogi. Wszystkim mieszkańcom, którzy urodzili się na wschodnich kresach automatycznie nadano obywatelstwo białoruskie. Dopiero na wyraźną interwencję mojego ojca w Sielsowiecie w dzienniku szkolnym miałem wpisaną narodowość polską. Władze Sielsowietu organizowały często masówki, wiece, szkolenia i odprawy, na których musieli być obowiązkowo wszyscy mieszkańcy wsi. Na tych masówkach mówiono o potędze gospodarczej i politycznej ZSRR, zdolnościach przywódczych Stalina i dobrobycie radzieckich obywateli. Mówiono o wrogach socjalizmu, popełnianych przestępstwach przez „polskich panów”, których należy sprawiedliwie ukarać. Na tych spotkaniach sypiąc bezczelnie mieszkańcom piaskiem w oczy, nakazywali jednocześnie manifestować na cześć ich haniebnych czynów, wszystko to spowodowało, że ludzie stali się skryci i niemi, często lękający się własnego cienia. Nałożono obowiązkowe dostawy, zwiększono podatki, nawet przy największym wysiłku i znanej chłopskiej oszczędności i pracowitości nie można było uregulować należności wyznaczonych przez Sielsowiet. Bieda w rodzinach chłopskich zaczęła wyglądać drzwiami i oknami. Gorycz i ból paliły ludzi żarem, w oczach widać było przygnębienie i strach. Wszystko to, i nędzę i niedostatek, byliby ludzie znieśli dużo łatwiej, gdyby nie nałożył się na to ucisk  narodowy  i poniewieranie człowiekiem. My Polacy w historii zawsze słynęliśmy z tego, że wysoko ceniliśmy własną godność i dzięki temu „przeżyliśmy okupację szwedzką i sowiecką”.

Zdjęcie 7 . Wujek Hirek zamordowany przez bolszewików.

 Mieszkańcy Trokiel przeżyli wiele dramatycznych wydarzeń, które do dziś nie są jeszcze szerzej opisane i udokumentowane. Mam tu na myśli wywóz  w nieludzkich warunkach w dniu 10 lutego 1940 r. wszystkich rodzin osadników wojskowych na Sybir, zamordowanie mojego wujka Hieronima Pietrusiewicza i sąsiadów Jana Pietrzyka i Jana Danielewskiego. Powieszenie publicznie Władysława Mickiewicza, zaczadzenie ukrytych żołnierzy AK w Dajnowie podczas podpalenia wsi przez NKWD, obławy na ludzi, aresztowania i tortury. Dlatego na przykładzie przeżyć mojej rodziny, znajomych i sąsiadów, chcę przybliżyć prawdę z tamtego okresu. Mam nadzieję, że może jeszcze za mojego życia o tych faktach będzie można więcej przeczytać, a postawione pomniki wiecznie będą wspominać bohaterską walkę synów tej Ziemi o wolną Polskę.

 Gdy te tragiczne zdarzenia miały miejsce w Trokielach, byłem jeszcze zbyt młodym ani doświadczonym ani dostatecznie wykształconym człowiekiem i wielu rzeczy nie znałem, nie rozumiałem i rozumieć nie mogłem. Nie mogłem też wyciągnąć logicznych wniosków. Dziś od tamtych wydarzeń upłynęło już ponad 60 lat i utrwalam na kartce papieru to, co wówczas zapamiętałem.

 Szeroko zakrojona propaganda sowiecka, przemoc, terror i zsyłki na Sybir, wszystko to nie osiągnęło zamierzonego celu, który zakładał wykorzenienie polskości z tych ziem. Mimo tego, że część mieszkańców Trokiel wywieziono na Sybir, innych zmuszono do wyjazdu do Polski, to są tam nadal Polacy, którzy mają swój związek i pięknie odnowiony Kościół Katolicki. Rusyfikacja nie powiodła się, bo społeczność polska osiadła w Trokielach mieszkała tu od stuleci. Na znacznej części zamieszkałych tu Polaków ciążyły urazy i uprzedzenia z czasów zaborów i caratu, przekazywane z pokolenia na pokolenie, potem doszły nastroje antyradzieckie spowodowane wydarzeniami, o których wyżej już wspominałem. Wspólnota polska kultywowała tradycje historyczne stanu szlacheckiego – wielki patriotyzm i chlubę z przynależności do narodu polskiego. W Trokielach od zawsze był polski Kościół, młodzież wychowywała się na „Trylogii” Sienkiewicza i wspomnieniach uczestników powstań narodowych. Aby przedstawić sytuację społeczno-polityczną  w Trokielach poprzedzającą powstanie podziemnego ruchu oporu, posłużę się wierszem p. Krystyny Borucińskiej z książki pt. „Tamta  rzeczywistość”

pt. „Refleksja”

 

                              Przemoc to nie prawdziwa siła,

                               Lecz zwyrodniała słabości potęga,

                               Dotknie ciała, nie ducha,

                               Tej opoki broń zwykła nie sięga.

 

                              Przemoc przekleństwo nie tego,

                               Co zraniony na bruku się wije,

                               Lecz tej ręki, co gestem zdradzieckim,

                               W bezmyślności człowieka zabije.

 

 

                               Bo zgnębiony powstaje z pamięci,

                               Zastępami z odsieczą wypływa,

 

                               By swą mękę w Zwycięstwo wyświęcić,

                               A oprawców pohańbić mogiłą.

do góry


SERWIS, NAPRAWA TABLETÓW, LAPTOPÓW, KOMPUTERÓW...
MIEJSCOWOŚCI W POWIATACH WOJ. KUJAWSKO-POMORSKIEGO, POMORSKIEGO.
GRUDZIĄDZ tel. 505-339-461
WWW.FOX-NET.EU


Copyright 2002-2019 r.    Fox-Net Information Technology

Tagi: biegły sadowy informatyka Bydgoszcz Elblag Gdańsk Toruń Włocławek bezpieczeństwo teleinformatyczne naprawa laptop tablet komputer AK Trokiele Nowak Mickiewicz

Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!